Lis 17
2009

Niewiele brakuje, abym nazwał Irlandię „Najprawdziwszym Państwem Świata”. Dlaczego? Bo trawa jest tam prawdziwie zielona. Bo wiatr, kiedy wieje, to wieje. Bo deszcz, gdy zacznie padać, to pada przez kilka tygodni. Bo ludzie (Polacy), którzy tam mieszkają, są wspaniali (czytaj: normalni).

W dniach 12-14 listopada odwiedziłem Cork – irlandzkie (chociaż częściej słychać tam język polski niż irlandzki) miasto, położone na południowym-zachodzie Zielonej Wyspy. Polecieliśmy całą rodzinką, żeby chociaż przez dwa dni poczuć atmosferę III Festiwalu Kultury Polskiej.

Festiwal został zorganizowany przez polonijne stowarzyszenie MyCork (www.mycork.org). W ramach Festiwalu odbyły się różnego rodzaju imprezy, które przyciągnęły rzeszę Polonusów, mieszkających w Cork oraz w bliższej i dalszej okolicy. Program Festiwalu można było znaleźć w specjalnie opracowanym, zredagowanym i wydanym drukiem informatorze, który ukazał się w wersji dwujęzycznej (polskiej i angieslkiej). Dzięki czemu w wielu imprezach mogli również brać udział Nie-Polacy.

Osobiście miałem przyjemność dwukrotnie spotkać się z czytelnikami: w piątek 13-tego, w Salonie Prasowym BADACZ oraz w sobotę 14-tego, w Hotelu Victoria (na wielkim balu przebierańców). W obu tych miejscach trafiłem na duże zainteresowanie i ciepłe przyjęcie, a od niektórych usłyszałem wręcz: „a ja już mam jedną [lub więcej] książkę pańskiego autorstwa”.

Mimo napiętego grafiku spotkań, mieliśmy czas na krótki rekonesans po mieście i odwiedzenie kilku ciekawych miejsc. Z pewnością nie byłoby to możliwe, gdyby nie nasi sprawdzeni i wypróbowani przyjaciele: Basia i Darek (którzy przyjęli nas pod swój dach i ugościli najlepiej, jak tylko było można) oraz Agnieszka i Piotr (bez których zwiedzanie Cork, to jak bigos bez kapusty). Udało nam się zaliczyć kilka spacerów, a także rzucić okiem na zbiory Crawford Municipal Art Gallery. Był też czas na gęsty Murphy’s w Nancy Spain’s przy Barrack Street oraz prawdziwe, domowe faworki!

Zmęczeni ale szczęśliwi wróciliśmy w niedzielę (kilka minut po północy) do domu.

Pełniejszą relację z Festiwalu możecie znaleźć na oficjalnym blogu Piotra Słotwińskiego.

A na deser kilka fotek…





Autor Dariusz Rekosz



3 komentarze do “Deszcz, wiatr i… wspaniali ludzie!”

  • Dariusz Rekosz napisał(a):

    Piotrze,
    Zaproszenie przyjmę pod jednym warunkiem, że tym razem będę mógł wziąć udział w „dyktandzie” 🙂
    Jeszcze raz dziekujemy i pozdrawiamy!!!

  • Piotr Słotwiński napisał(a):

    Dziękuję Darku za Wasz przyjazd i za Twój udział w Festiwalu Kultury Polskiej 🙂 Mam nadzieję, że przyjmiesz nasze zaproszenie również na kolejny festiwal?
    Pozdrawiam

  • Klaudia napisał(a):

    Piękne zdjecia i udany wyjazd, oby było ich więcej. Osobiście uważam, że najpiękniejszym zdjęciem jest to z balu przebierańców, dziewczynki są boskie :). Pozdrawiamy