Sie 31
2016

london2016_01Moje córki są niesamowite.

Marzyły o tym od dawna. Obiecałem, że kiedyś się tam wybierzemy, a ja lubię dotrzymywać słowa. Więc gdy pod koniec czerwca zapytałem, czy chciałyby ze mną pojechać do Londynu, bez mrugnięcia przystały na tę propozycję i zaczęły się przygotowania. Przejazd, zakwaterowanie, bilety wstępu, plan zwiedzania, posiłki – wszystko załatwiłem osobiście, bez pośredniczących biur podróży. A co do szczegółów? No to posłuchajcie…

Wyjechaliśmy z domu 18 sierpnia 2016. W Katowicach złapaliśmy rejsowy autokar do Londynu, który dostarczył nas na miejsce po 24 godzinach i już w piątkowe południe (19.08.) mogliśmy wdychać zamglone powietrze, wychodząc z Victoria Coach Station. Zabukowany pokój w Belgravia Rooms nie należał do największych trzyosobówek, jakie istnieją na świecie, ale w końcu nie przyjechaliśmy tam, żeby wylegiwać się na hotelowym łóżku, tylko puścić się w wir zwiedzania. Tak też zrobiliśmy.

Już w półtorej godzinie po przybyciu ruszyliśmy w stronę Westminster Abbey, które zaliczyliśmy bardzo dokładnie – i zewnątrz, i wewnątrz – zatrzymując się nieco dłużej przy nagrobku Newtona, Szekspira i kilku innych znanych osobistości. Nie ominęliśmy też sklepu z pamiątkami, gdzie dokonaliśmy pierwszych zakupów.

Kolejnym punktem był obowiązkowy Big Ben z budynkiem Parlamentu, a przy nim pomnik Ryszarda Lwie Serce. Ulicą Whitehall (mijając Downing Street 10) przeszliśmy na Trafalgar Square – pod kolumnę Admirała Nelsona, pilnowanego przez cztery olbrzymie lwy. Stamtąd już niedaleko do Piccadilly Circus, a później pod Pałac Buckingham. Powitalny spacer po najbliższej okolicy zakończyliśmy w hotelu.

Kolejnego dnia (20.08.) zafundowałem córkom pobudkę już o 7:00, ponieważ półtorej godziny później byliśmy pierwszymi zwiedzającymi Gabinet Figur Woskowych Madame Tussaud’s. A tam? Nie sposób opisać wszystkich postaci, z którymi się fotografowaliśmy i wszystkich atrakcji, z których skorzystaliśmy (między innymi – Spirit of London, Film 4D Marvel Heroes, Star Wars Experience). Po niemal trzech godzinach udaliśmy się do kolejnego muzeum – tym razem nasz wybór padł na Sherlock Holmes Museum, które oczywiście znajduje się przy Baker Street 221B.

Kolejna jazda londyńskim metrem. Dotarliśmy pod Tower of London, gdzie oprócz zwiedzenia twierdzy, zobaczenia królewskich klejnotów i obowiązkowej fotografii z Beefeaterem, podziwialiśmy widok Tower Bridge, na którym znaleźliśmy się po chwili.

W niedzielę (21.08.) pojechaliśmy (oczywiście, że metrem) pod Marble Arch, stojącym na północnych obrzeżach Hyde Parku. Tam, na Speakers’ Corner Paulina wygłosiła płomienną przemowę i ruszyliśmy w stronę Natural History Museum. Przeszliśmy przez cały park (łącznie z mostem na słynnej Serpentynie) i stanęliśmy w ogromnym ogonku, żeby wejść do tej wyjątkowej londyńskiej atrakcji. Dinozaury, biologia człowieka, zwierzęta, galeria Ziemi, meteoryty – to tylko niektóre z działów, jakie zaliczyliśmy wewnątrz. Mimo zaliczenia pysznej kawy i kilku ciastek, zdecydowaliśmy się wrócić pod Tower of London, żeby zaliczyć… rybę z frytkami! Smakowała przewybornie!

Ostatni dzień w Londynie (22.08.) nie był dniem bez zwiedzania. Z samego rana podjechaliśmy, żeby obejrzeć Katedrę Świętego Pawła, posiedzieć na schodach prowadzących do tej świątyni, a następnie przejść spacerkiem do Kościoła Temple (znanego chociażby z książki i filmu „Da Vinci Code”). Kamienne figury Templariuszy, genialny klimat i dużo więcej, niż można się było spodziewać.

Zresztą cały ten szalony (i nieco przedłużony) weekend można określić w ten sposób. Było rewelacyjnie! Przywieźliśmy pół tony pamiątek, miliard zdjęć (kilka z nich znajdziecie poniżej) oraz – przede wszystkim – niezapomniane wspólne wspomnienia, których nie da się ani zmierzyć, ani wycenić. Nie ważne były koszty, nie ważne były schodzone nogi i dwie doby spędzone w autokarze. Ważne jest to, co zostało w nas po tej niesamowitej wyprawie…

Zjeść „fish & chips” siedząc z córkami na murku pod Tower of London – BEZCENNE!

london2016_02 london2016_03 london2016_04 london2016_05 london2016_06
london2016_07 london2016_08 london2016_09 london2016_10 london2016_11
london2016_12 london2016_13 london2016_14 london2016_15 london2016_16
london2016_17 london2016_18 london2016_19 london2016_20 london2016_21
london2016_22 london2016_23 london2016_24 london2016_25 london2016_26
london2016_27 london2016_28 london2016_29 london2016_30 london2016_31
london2016_32 london2016_33 london2016_34 london2016_35 london2016_36
london2016_37 london2016_38 london2016_39 london2016_40 london2016_41
london2016_42 london2016_43 london2016_44 london2016_45 london2016_46
london2016_47 london2016_48 london2016_49 london2016_50 london2016_51
london2016_52 london2016_53 london2016_54 london2016_55 london2016_56
london2016_57 london2016_58 london2016_59 london2016_60 london2016_61
london2016_62 london2016_63 london2016_64 london2016_65 london2016_66
london2016_67 london2016_68 london2016_69 london2016_70 london2016_71
london2016_72 london2016_73 london2016_74 london2016_75 london2016_76
london2016_77 london2016_78 london2016_79 london2016_80 london2016_81
london2016_82 london2016_83 london2016_84 london2016_85 london2016_86
london2016_87 london2016_88 london2016_89 london2016_90 london2016_91
london2016_92 london2016_93 london2016_94 london2016_95 london2016_96
london2016_97 london2016_98 london2016_99 london2016_100 london2016_101
london2016_102 london2016_103 london2016_104 london2016_105 london2016_106
london2016_107 london2016_108 london2016_109 london2016_110 london2016_111
london2016_112 london2016_113 london2016_114 london2016_115 london2016_116
london2016_117 london2016_118 london2016_119 london2016_120 london2016_121
london2016_122 london2016_123 london2016_124 london2016_125 london2016_126
london2016_127 london2016_128 london2016_129 london2016_130 london2016_131
london2016_132 london2016_133 london2016_134 london2016_135 london2016_136
london2016_137 london2016_138 london2016_139 london2016_140 london2016_141
london2016_142 london2016_143 london2016_144 london2016_145 london2016_146
london2016_147 london2016_148 london2016_149 london2016_150 london2016_151
london2016_152 london2016_153 london2016_154 london2016_155 london2016_156
london2016_157 london2016_158 london2016_159 london2016_160 london2016_161
london2016_162 london2016_163 london2016_164 london2016_165 london2016_166
london2016_167 london2016_168 london2016_169 london2016_170 london2016_171
london2016_172 london2016_173 london2016_174 london2016_175 london2016_176
london2016_177 london2016_178 london2016_179

Autor Dariusz Rekosz



Ten artykuł nie jest komentowany.