Sty 18
2009

Za mną już prawie 80 spotkań autorskich. Na wielu z nich słyszałem, że „nie mam czasu na czytanie książek”, albo „panie, kto teraz czyta książki…” Ale od jakiegoś czasu obserwuję dziwną rzecz.

(na zdjęciu: podpisuję książki w Warszawie)

Do powyższych stwierdzeń można jeszcze dodać „jakby był film… ale książka, phi”. Podobne mądrości można by mnożyć i mnożyć. Jednak z biegiem czasu zauważyłem, że ludzie coraz bardziej przekonują się do tego, żeby po książkę jednak sięgnąć. Już nie koniecznie DVD, komputer, czy internet jest „złotym cielcem”, przy którym spędza się wolny czas. Albo mi się wydaje, albo Polacy wracają do czytania książek. Ciągle jeszcze narzekają, że mają mało czasu. Ciągle jescze nie wiedzą, po jaki tytuł sięgnąć. Ciągle jeszcze poddają się marketingowym chwytom księgarzy, którzy zastawiają półki „Top 10”, albo „Poleca” niekoniecznie trafionymi tytułami. Ogólna tendencja jest jednak zadawalająca. W ciągu ponad półtorej roku zauważyłem wyraźną zmianę nastawienia. To jeszcze nie rewolucja, ale po cichu już się cieszę. Wiosna idzie… Miejmy nadzieję, że w czytelnictwie także.

Autor Dariusz Rekosz



Ten artykuł nie jest komentowany.