Kwi 22
2009

Z Bohdanem Butenko w kawiarni Trakt„Początki miałem trudne” – przyznaje Bohdan Butenko.

Nie często zdarza się, aby Mistrz Polskiej Ilustracji – Bohdan Butenko – udzielił wywiadu. Mnie się udało. Będąc ostatnio w Stolicy przekonałem Pana Bohdana do dwóch rzeczy. Pierwsza, to wywiad, który możecie przeczytać poniżej. A druga? Przypatrzcie się uważnie fotografii, którą zrobiliśmy sobie w jednej z warszawskich kawiarni.

Dariusz Rekosz: Powszechnie wiadomo, że Pańskie ilustracje znane są trzem pokoleniom Polaków. Skąd w ogóle zrodził się pomysł „zostanę artystą grafikiem”? Nie myślał Pan żeby zostać lekarzem, żołnierzem, górnikiem, czy chociażby prawnikiem?
Bohdan Butenko: To zależy, jak głęboko sięgamy wstecz. Na początku to zawsze są tego rodzaju pomysły. Ja swoich nie bardzo pamiętam, ale wielu moich rówieśników chciało być strażakami, ze względu na mundur i błyszczący hełm. Ja natomiast – jeżeli chodzi nie o to najwcześniejsze dzieciństwo, tylko to szkolne – już miałem początki tego, co robię dzisiaj. Ale początki były trudne. Na czym polegała trudność? Polegała na tym, że rysowałem tasiemcowy, niekończący się komiks, który zaczynał się na marginesach stron zeszytów, które były zupełnie „przypadkowe” – takie jak np. do języka polskiego, czy matematyki. I te komiksy „wędrowały” przez jeden zeszyt, do drugiego, a później do trzeciego – w zależności od kolejności lekcji. Te moje, nazwijmy to „prace artystyczne”, zyskiwały szeroki poklask wśród moich kolegów, ale ciało pedagogiczne odnosiło się do tego dokładnie odwrotnie. Tak, że nawet dwa razy musiałem przepisywać zeszyt, który uznano, że już jest w stanie katastroficznym i nie nadaje się by go pokazywać nauczycielowi.

DR: Jednym z Pańskich nauczycieli był Jan Marcin Szancer. Czy był wymagającym nauczycielem?
BB: Tak. Był bardzo wymagającym nauczycielem, ale wiedział, czego chce od studentów. Z drugiej strony nie narzucał żadnego stylu – co zresztą widać po mnie.

DR: Niedawno Gapiszon obchodził swoje 50-lecie. Czy to był jeden z pierwszych większych „kontraktów” Bohdana Butenko?
BB: Nie wiem, czy w tym wypadku można to nazwać „kontraktem”. W każdym razie Gapiszon był pierwszym, polskim, animowanym – podkreślam animowanym – programem w telewizji. Więc do dziś pozostaje przedsięwzięciem szczególnym.

DR: W niektórych ilustracjach wykorzystuje Pan kolaże swoich rysunków, wkomponowane w stare fotografie, widokówki. Tak było na przykład w najnowszym „Sztambuchu”. Połączenie jest fenomenalne. Jak Pan na to wpadł?
BB: Każdy z nas miał coś, co się nazywało „pamiętnik”, lepiej lub gorzej prowadzony. No i do niego wklejało się wszystko, co było możliwe i co pasowało do tematu. Wiadomo, że wszystkie wpisy do pamiętników były przyozdabiane tak, jak ten – kto się wpisywał – potrafił.

DR: Zilustrował Pan setki pozycji książkowych, scenografii telewizyjnych i teatralnych. Oprócz rysunku jest Pan także autorem piszącym książki. Czy pamięta Pan wszystkie dotychczasowe tytuły tych napisanych?
BB: Nie.

DR: Na którą ze swoich rysunkowych postaci patrzy Pan z największą sympatią? I dlaczego?
BB: Oczywiście na Gapiszona. Bo jesteśmy wspólnie najdłużej. No i mieliśmy różne przygody – filmowe, telewizyjne, książkowe…

DR: Bohdan Butenko podróżuje. Miejsce na świecie, które dotychczas zrobiło na Panu największe wrażenie. I gdzie chciałby Pan jeszcze pojechać?
BB: To jest bardzo trudne pytanie, ponieważ jest sporo takich miejsc, gdzie chciałbym pojechać. Na pewno nie wymienię jednego. Z tych najlepiej zapamiętanych wymienić muszę Nową Zelandię – ze względu na jakąś rozmaitość, niesamowitość, tajemniczość… Zresztą tych przymiotników można by tutaj dodać dużo więcej.

DR: Ilustrował Pan książki dla dorosłych. Czy było to trudniejsze niż ilustrowanie książek dla dzieci i młodzieży?
BB: Nie, zupełnie nie. Ilustrowanie książki dla dorosłych jest takie samo – jeżeli chodzi o warsztat i o przygotowanie. Bo nie mówię tutaj o temacie, bo wiadomo, że temat za każdym razem jest inny.

DR: Wiem, że prywatnie lubi Pan dobre kino, chociaż nie zawsze ma Pan możliwości, żeby poświęcić mu odrobinę czasu. Pański ulubiony film to…
BB: Jest ich bardzo dużo i musiałbym tu wymienić kilka tytułów, takich które widziałem ostatnio, i które widziałem kiedyś. Na przykład takim filmem, który zrobił na mnie duże wrażenie, jest japoński film „Kobieta z wydm”.

DR: Czy może Pan zdradzić, nad czym Pan teraz pracuje i czego możemy spodziewać się w przyszłości? Mam tu na myśli książkę (książki), w których oprócz Pana ilustracji, doczekamy się też pełnej humoru treści.
BB: Zawsze bardzo chętnie mówię o książce, która się ostatnio ukazała, natomiast w zasadzie nic nie mówię na temat tego, co robię w danym momencie.

Dziękuję za udzielenie wywiadu.

Autor Dariusz Rekosz



1 komentarz do “Bohdan Butenko – wywiad”

  • Tata Olki napisał(a):

    Dla mnie absolutnie „butenkowe” były przygody harcerzyka Kwapiszona.

    Wspomnienie Kwapiszona ma dziś dla mnie wyjątkowy smak refleksu, szybkości, znajomości, szczęścia… – którymi trzeba się było wykazać, by zdobyć kolejną książeczkę z cyklu. Jakoś ten wywiad poruszył strunę wspomnień. Muszę się rozejrzeć po aukcjach.

    Panu Bohdanowi życzę jeszcze wielu świetnych kresek,