Gru 31
2010

Koniec roku, to czas podsumowań. Ostatniego grudnia 2009 wypunktowałem wszystko, co wówczas uważałem za najistotniejsze, a co wydarzyło się w minionych dwunastu miesiącach.

I dzisiaj także chciałbym odnieść się do mijających właśnie 365 dni, ale zrobię to trochę inaczej.

Tym razem będzie alfabetycznie…

A jak Autograf
Właściwie powinno być w liczbie mnogiej, bo autografów w mijającym 2010 złożyłem bardzo dużo, a po drugie stałem się jednym z autorów, dla których Agencja Autorska „Autograf” z Łodzi stara się organizować kalendarz spotkań. I całkiem nieźle jej to wychodzi!

B jak Bezrobocie
Nic się nie zmieniło. Poza większym zadłużeniem w banku. Nadal jestem bez pracy, mimo iż wysłałem do potencjalnych pracodawców niemal 600 aplikacji. Na ostatniej rozmowie o pracę byłem jeszcze przed wakacjami. Wychodzi na to, że nie warto mieć wykształcenia i doświadczenia. Nie w tym kraju.

C jak Czarny Maciek
Nowy bohater kryminalny dla młodzieży pojawił się w lutym. Książka „Czarny Maciek i wenecki starodruk” wydana nakładem Wydawnictwa W.A.B. musiała się spodobać, bo już w maju tego roku otrzymałem propozycję wydania drugiej jej części.

D jak Dzwonnica
Jak średniowieczna dzwonnica, która stoi na rynku w Środzie Śląskiej. Zainspirowany jej wyglądem oraz urzeczony klimatem tego miasteczka popełniłem zupełnie nowy kryminał dla młodych czytelników, który w październiku 2010 ukazał się pod tytułem „Tajemnica starej dzwonnicy”.

E jak Ewa Szykulska
Najpierw się zdzwoniliśmy, a potem doszło do spotkania. Ba! Miałem przyjemność prowadzić coś w rodzaju scenicznego talk-show z udziałem przemiłej aktorki, na którym pojawił się także jej filmowy partner – Pan Samochodzik. No i jeszcze w sympatycznej atmosferze zjedliśmy kolację i… kupiliśmy sobie (nawzajem) różne rzeczy w kiosku na katowickim dworcu.

F jak Focus
Nigdy nie przypuszczałbym, że to znakomite czasopismo będzie kiedykolwiek pisać i reklamować moją twórczość. A tu – proszę bardzo!  Nie tylko sam Focus, ale także Focus Historia. A Focus Śledczy stał się jednym z patronów medialnych pewnej książki (o której napiszę na końcu niniejszego zestawienia).

G jak Gwiazdy
Pokazywałem je wiosną mijającego roku. Ośrodek Kulturalny w Będzinie zdecydował się zorganizować cykl spotkań ze znanymi Gwiazdami polskiego kina. Spotkania odbywały się pod hasłem „Dariusz Rekosz pokazuje Gwiazdy”. Niestety, kolejny raz okazało się, że chyba nasze społeczeństwo nie jest przygotowane na odbiór tego typu imprez.

H jak Hobby
Właściwie powinno być „jak Moje Hobby” – czyli super rodzinna impreza, która w czerwcu 2010 odbyła się w Poskwitowie. I chociaż pewnie mało kto wie, gdzie leży Poskwitów, to życzę każdej gminie w Polsce tak przebojowych ludzi jak ci, którzy zorganizowali tę imprezę.

I jak Irlandia
Nie gościłem w tym roku w Cork, gdzie mieszkają wspaniali ludzie, którzy od kilku lat próbują pokuładać swoje życie na emigracji. Powodów było pewnie kilka, ale najważniejszym jest chyba poważna zapaść ekonomiczna, jaka dotknęła Zieloną Wyspę. Ale jak to mówi mój serdeczny przyjaciel, Piotr: „lepiej gryźć trawę w irlandzkim kryzysie, niż żyć w polskim dobrobycie”.

J jak Jabłonie
Majowe deszcze i chłód spowodowały, że zasadzone na mojej działce jabłonki właściwie nie zakwitły i nie obrodziły owocami, jak to miało miejsce każdego roku. Zima 2009/2010 także dała nam popalić, więc o normalnych zbiorach owoców w mijających dwunastu miesiącach można było tylko pomarzyć.

K jak Kopiec Kościuszki
Dzięki pomysłowości Piotra Owcarza, pracowitości Tomasza Pałki oraz dobrej woli kilku innych osób udało się odsłonić w tym szczególnym miejscu pierwszą w Polsce ekspozycję pop-kulturowego pocztu władców Polski. Trzy silikonowe postacie zostały oficjalnie odsłonięte we wrześniu przez tuzów polskiego ekranu, a ja miałem przyjemność prowadzić tę imprezę.

L jak Literatura
Towarzyszyła mi przez cały rok. Pisanie książek, przekonywanie do ich wydania, spotkania autorskie, premiery, promocje… Długo można by pisać. Ale pod hasłem Literatura kryje się także nazwa wydawnictwa, z którym rozpocząłem współpracę w tym roku. Wydaliśmy na razie jedną książkę, ale kolejna jest już w fazie… „zamówione-napisane”.

M jak Mikulski Stanisław
Człowiek-legenda. Nie tylko jako Hans Kloss, ale także odgrywający swe fenomenalne role w takich filmach, jak: Kanał, Człowiek na torze, Pan Samochodzik i templariusze, Chłopak i dziewczyna, Ewa chce spać, Miś i wielu, wielu innych. Aktor, którego postać doczekała się swojego muzeum jeszcze za życia. Aktor z którym spotkałem się w tym roku przy okazji różnych imprez i którego twarz zagościła na okładce jednej z moich książek. Aktor o wielkim talencie i jeszcze większym sercu. W maju 2011 skończy 82 lata.

N jak Nagroda
Nagroda od Prezydenta. Za całokształt. Za sześć lat (2005-2010) mozolnej pracy przy tworzeniu, wydawaniu i promowaniu swoich książek. Nagroda, która sprawiła mi wiele przyjemności i której gratulowali mi znajomi i rodzina. Nagroda, dzięki której spojrzałem za siebie i zobaczyłem szesnaście książek z moim imieniem i nazwiskiem na okładce.

O jak Ordon Lech
Niezapomniany gawędziarz i „etatowy ksiądz” filmoteki polskiej. Znakomitość teatralna. Można by go słuchać i słuchać. Poznaliśmy się (telefonicznie) jeszcze za czasów Muzeum Hansa Klossa, ale spotkaliśmy się dopiero w tym roku – wiosną. Dzięki niemu spektakle teatru telewizji takie jak „Ciemno” można oglądać przynajmniej raz tygodniowo. Bez znużenia.

P jak Polskie Imperium
„Polskie Imperium od Krzyżaków do Potopu”, to strategiczna gra komputerowa wydana trochę z okazji 600 rocznicy gitwy grunwaldzkiej, a trochę, żeby przypomnieć, że Polska była kiedyś prawdziwą potęgą – od morza do morza. Portal REKOSZ.PL stał się oficjalnym partnerem tej gry. I już wiem, że to nie jest ostatni tytuł dystrybuowany przez firmę Cenega, nad którym będziemy pracowali promocyjnie.

R jak Reszelska Olga
Przesympatyczna ilustratorka młodego pokolenia, która (jak do tej pory) wykonała ilustracje do dwóch moich książek, a z przecieków wiem, że „robi” do następnych. Mieszka w Poznaniu. Pomogła mi też w upiększeniu portalu internetowego czarny-maciek.pl.

S jak Siostrzyczka
Zabójczy thriller, rozgrywający się w Trójmieście, w którym akcja gna na „zapalenie płuc” i dopiero na końcu wyjaśniają się wszystkie wątki. Nie ma w nim czasu na dogłębną charakterystykę postaci, ich zachowań i charakterów. Morderstwo goni morderstwo, a nadkomisarz Szwerman uwija się jak w ukropie, żeby dopaść złoczyńcę. Ale tak właśnie wygląda nasze dzisiejsze życie. Książka pojawiła się w maju 2010.

T jak Targi
W mijającym roku miałem przyjemność uczestniczyć w trzech imprezach targowych, w których główną rolę grały książki – w Poznaniu, Wrocławiu i Krakowie. I pewnie byłbym także uczestnikiem dorocznych, majowych MTK w Warszawie, gdyby nie stołeczne kłótnie. Ot, takie nasze polskie podwórko…

U jak Upał
Przy temperaturach, które od miesiąca nie podnoszą się powyżej minus pięciu, już chyba zapomnieliśmy o czerwcowych i lipcowych upałach, jakie nawiedziły Polskę. Przypomnę więc, że żar lał się z nieba i po powodziowym maju przyszły susze. A serwisy informacyjne pełne były doniesień, jak to poszczególne miasta radzą sobie z gorącem (słynne kurtyny wodne w Warszawie).

W jak WWW
W 2010 roku wykonałem projekty do kilku zupełnie nowych stron internetowych, a kilka innych – przebudowałem. Oczywiście zdarzyły się zapytania, które nie zostały zrealizowane. Ale to margines. Najważniejsze, że dotychczasowi odbiorcy zaimplementowanych przeze mnie site’ów są z mnich zadowoleni i nadal widzą sens istnienia w necie.

Z jak Zamach
Oczywiście chodzi o „Zamach na Muzeum Hansa Klossa” – książkę, która ukazała się nakładem wydawnictwa G+J Gruner+Jahr. Ten realistyczny thriller ukończyłem 2 kwietnia, a decyzja o jegu wydaniu zapadła już latem. 5 listopada po raz pierwszy podpisywałem książkę, której oficjalną premierę zaplanowano na 10 listopada. Dwa tygodnie później (26.11.) odbyła się premiera medialna (CSF – Kino Kosmos w Katowicach) – kto nie był, niech żałuje! Jest czego! A treść? Tajemnicze morderstwa, których rozwikłanie ociera się o życie milionów ludzi. Prawda jest bliżej niż myślisz…

Taki był ten 2010 rok w skrócie. Oczywiście wydarzyło się też masę innych rzeczy, które miały wpływ na te, czy inne decyzje w moim życiu, ale zostawię ja dla siebie. Mam olbrzymią nadzieję i gorąco w to wierzę, że 2011 będzie dużo lepszy. Tak po prostu. Czego i sobie, i Wam życzę!

Autor Dariusz Rekosz



2 komentarze do “Alfabet Starego Roku”

  • Piotr Słotwiński napisał(a):

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 🙂

  • yaresow napisał(a):

    I to się nazywa wspaniałe podsumowanie „różnego” roku…
    I zawsze do przodu .
    Czekamy w gotowości do pomocy.
    Pozdrawiamy i do Siego Roku…